
Ręcznie tworzone, monumentalne kwiaty stały się znakiem rozpoznawczym marki Jasmine Decor. Łączą sztukę, design i scenografię, zmieniając przestrzenie wydarzeń w miejsca pełne emocji. O tym, jak z pasji do rękodzieła narodziła się marka, dlaczego nie warto kopiować natury i jak artystyczną wizję pogodzić z prowadzeniem biznesu, opowiada Judyta Krakowiak, założycielka Jasmine Decor.
Skąd wziął się pomysł na stworzenie Jasmine Decor i dlaczego właśnie gigantyczne kwiaty?

Wszystko zaczęło się od spontanicznego przygotowywania dekoracji na urodziny dziecka. Kwiaty, które zrobiłam po raz pierwszy były wykonane z papieru. Później Zaczęłam próbować z innymi materiałami. Chciałam, aby kwiaty były bardziej wyrafinowane, eleganckie i wyglądały artystycznie.
Poza zdolnościami manualnymi posiadam wieloletnie doświadczenie przy produkcji wydarzeń oraz pracy w agencji reklamowej. Znając branżę eventową wiem, jak ogromny wpływ na odbiór wydarzenia ma przestrzeń. Zawsze miałam poczucie, że scenografia może być czymś więcej niż dekoracją. Może budować atmosferę, wzmacniać przekaz i wywoływać emocje, które uczestnicy zapamiętają na długo.
Swoje doświadczenia zawodowe połączyłam z zamiłowaniem do rękodzieła, projektowania przestrzeni i budowania emocji. Tak narodziła się marka Jasmine Decor.
Jak wyglądała droga od pierwszego projektu do realizacji dla klientów biznesowych?
Wszystko potoczyło się bardzo naturalnie, zgodnie też z celem jaki postawiłam dla swojej marki. Dzięki wieloletniemu doświadczeniu w branży eventowej i marketingowej dobrze znam potrzeby klientów oraz wiem, jak wygląda proces organizacji wydarzeń. Byłam już obecna w tym środowisku, dlatego zaczęłam po prostu pokazywać markom, jakie możliwości daje autorska scenografia i jak może wspierać budowanie wizerunku, emocji oraz doświadczeń uczestników.
Bardzo lubię kontakt z ludźmi i nawiązywanie nowych relacji, z dużą otwartością rozmawiam o pomysłach i szukam nowych możliwości współpracy. Myślę, że właśnie ta autentyczność oraz zrozumienie potrzeb klienta sprawiły, że Jasmine Decor zaczęło rozwijać się poprzez kolejne rekomendacje i realizacje.
Każdy kwiat powstaje ręcznie. Co jest dla Pani najważniejsze podczas procesu tworzenia?
Najważniejsze jest dla mnie to, aby nie kopiować natury. Traktuję ją jako inspirację, ale zależy mi na stworzeniu własnej, autorskiej interpretacji. Chcę, żeby moje realizacje znajdowały się na pograniczu dekoracji i sztuki.
Ogromną wagę przykładam do detali, jakości i doboru materiałów, aby odpowiednio grały ze światłem. Już na etapie projektowania wiem, jaki efekt chcę osiągnąć i jakie emocje ma wywołać gotowa instalacja.
Jak rodzą się nowe projekty? Inspiruje Panią natura, moda, architektura czy może emocje?
Inspiracji szukam przede wszystkim w naturze, ale nie traktuję jej jako wzoru do kopiowania. Fascynują mnie organiczne formy, światło oraz kontrasty pomiędzy delikatnością i surowością form, które później interpretuję we własny sposób.
Inspirują mnie również sztuka, współczesny design, moda i architektura. Bardzo ważni są także ludzie. Każda rozmowa z klientem, każde wydarzenie i każda przestrzeń pobudzają jeszcze bardziej kreatywność. Właśnie z połączenia tych wszystkich inspiracji powstają kolejne projekty.
Rękodzieło i biznes to wymagające połączenie. Jak udaje się Pani zachować artystyczną swobodę, jednocześnie prowadząc firmę?
Kluczowe jest dla mnie poczucie wartości własnej pracy. Moje projekty są niszowe i jedyne w swoim rodzaju, dlatego nie konkuruję ceną, lecz autorskim pomysłem, jakością wykonania i doświadczeniem, jakie oferują odbiorcom.
Jednocześnie uważnie obserwuję rynek i potrzeby klientów. Właśnie dzięki temu, obok scenografii eventowych, powstał drugi filar działalności - kolekcja ręcznie wykonywanych lamp dekoracyjnych inspirowanych kwiatami. To pokazuje, że sztuka i biznes mogą się wzajemnie rozwijać, jeśli opierają się na spójnej wizji i autentyczności.
Jakie realizacje najbardziej zapadły Pani w pamięć?
Jednym z najbardziej wyjątkowych projektów był charytatywny pokaz mody z udziałem polskich projektantów. To był projekt na dużą skalę. Moje instalacje kwiatowe, odpowiednio podświetlone, stały się integralną częścią scenografii i wyglądały jak świetliste rzeźby.
Bardzo ważnym doświadczeniem był również udział w wystawie sztuki, gdzie zaprezentowałam instalację wiszących kwiatów. Z kolei ten projekt stał się impulsem do stworzenia kolekcji dekoracyjnych lamp.
Tak naprawdę każda realizacja zajmuje szczególne miejsce w mojej pamięci. Każda wnosi nowe doświadczenia, rozwija kreatywność i przypomina mi, dlaczego zdecydowałam się podążyć własną drogą. Jestem wdzięczna, że mogę tworzyć dokładnie w taki sposób, jaki sobie wymarzyłam.

Co dziś robi największe wrażenie na gościach wydarzeń: skala, światło, kolor czy może interaktywność?
Pierwszą reakcją odbiorców jest zazwyczaj po prostu: „wow”. Instalacje zachwycają przede wszystkim skalą, formą i estetyką. Duże emocje budzi także światło, które całkowicie zmienia ich charakter. W naturalnym świetle kwiaty są lekkie i eteryczne, a odpowiednio podświetlone, przypominają świetliste rzeźby. Ogromne wrażenie robią również kwiaty, które się poruszają, wtedy scenografia dosłownie ożywa. Odbiorcy doceniają to, że każdy kwiat powstaje ręcznie, dostrzegają moją pasję, precyzję i zaangażowanie.
Czy uważa Pani, że rękodzieło przeżywa obecnie swój renesans?
W świecie zdominowanym przez masową produkcję coraz większą wartość zyskują przedmioty tworzone ręcznie, z pasją i autorską wizją. Dostrzegam, że wrażliwość na rzemiosło i unikatowe projekty stale rośnie. Coraz częściej szukamy rzeczy, które mają swoją historię, powstają z zaangażowaniem i niosą za sobą emocje. Cenimy produkty limitowane, niepowtarzalne i tworzone z sercem, bo właśnie one mają charakter i są bardziej osobiste. Mam ogromną nadzieję, że ten powrót do jakości, autentyczności i świadomego rzemiosła będzie się tylko umacniał.
Jaki był najbardziej wymagający projekt, który udało się zrealizować?
Bez wątpienia był to charytatywny pokaz mody, o którym już wspominałam. Zapadł mi w pamięć, ponieważ była to moja pierwsza realizacja na tak dużą skalę. Wymagała ogromnego zaangażowania, dużej pracy i odpowiedniego przygotowania, ale przyniosła równie wielką satysfakcję. Cała scenografia składała się z około 70 autorskich kwiatów. Część z nich stała się integralnym elementem ekspozycji projektów czołowych polskich projektantów mody. Stroje prezentowane na manekinach, połączone z ogromnymi kwiatami stworzyły wyjątkową instalację artystyczną.
Czy zdarzają się pomysły klientów, które na początku wydają się niemożliwe, a później okazują się największym sukcesem?
Pamiętam projekt, który początkowo nie wydawał się idealny w swojej pierwszej koncepcji. Nie chodziło o to, że był niemożliwy do zrealizowania, ale mieliśmy poczucie, że coś wymaga zmiany. W trakcie montażu klient zaproponował zmianę położenia jednego z elementów instalacji. Zdecydowaliśmy się ją wprowadzić i okazało się, że był to absolutny strzał w dziesiątkę. Ta niewielka modyfikacja całkowicie odmieniła odbiór scenografii i stworzyła kompozycję, która do dziś jest jedną z moich ulubionych.
Co więcej, ten pomysł wykorzystałam później w wielu kolejnych realizacjach.
To doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że najlepsze projekty często powstają dzięki współpracy. Uważne słuchanie potrzeb klienta jest niezwykle ważne, bo moim zadaniem jest stworzenie scenografii, która nie tylko odzwierciedla moją estetykę, ale przede wszystkim idealnie odpowiada wizji i charakterowi marki czy wydarzenia.
Gdyby miała Pani opisać Jasmine Decor trzema słowami, jakie by one były i dlaczego?
Piękno. Emocje. Niepowtarzalność.
Piękno, bo wierzę, że estetyka ma realną siłę oddziaływania i potrafi zmieniać sposób, w jaki odbieramy przestrzeń.
Emocje, bo to one są najważniejszym celem każdej scenografii. Chcę, aby moje realizacje zachwycały i pozostawały w pamięci na długo.
Niepowtarzalność, ponieważ od początku tworzę własnym językiem artystycznym. Każda realizacja jest autorska i projektowana z myślą o emocjach, jakie ma wywołać.




