Zwiń

Nie masz konta? Zarejestruj się

Ignorowanie własności przemysłowej może słono kosztować

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
sztuczna inteligencja ai prawo
Ignorowanie własności przemysłowej może słono kosztować
Shutterstock

Zajęcie konta bankowego, blokada magazynów, zatrzymanie produkcji – i to wszystko zanim sąd wyda prawomocny wyrok. Dla firmy produkcyjnej takie zabezpieczenie to często wyrok śmierci. A wystarczyło sprawdzić, czy ktoś nie ma już zastrzeżonego patentu.

O tym, jak własność intelektualna (IP - ang. intellectual property) staje się w Polsce areną kosztownych sporów i jak budować z niej realną przewagę konkurencyjną, mówi Jacek Stachowski, prezes kancelarii JS-IP.

patent, rzecznik, kancelaria
Jacek Stachowski jest rzecznikiem patentowym, dyplomowanym specjalistą ds. wyceny przedsiębiorstw oraz prezesem kancelarii JS-IP, specjalizującej się w ochronie własności przemysłowej i wycenie wartości niematerialnych oraz przedsiębiorstw, związany ze Stowarzyszeniem Biegłych Wyceny Przedsiębiorstw w Polsce. /
fot. materiały prasowe

Świadoma decyzja na niszowym rynku

Kancelaria JS-IP wyrosła z obserwacji luki, którą rynek przez lata ignorował. Jacek Stachowski - rzecznik patentowy i absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie - połączył dwie kompetencje, które w Polsce rzadko idą w parze: prawną ochronę własności przemysłowej z jej wyceną finansową.

Zauważyłem, że zasadniczo w Polsce jest niewiele profesjonalnych usług świadczonych przez osoby, które łączą te tematy od strony formalnej. Własność intelektualna i jej późniejsza wycena, wnoszenie do majątku, licencje, to się przenika na bieżąco wyjaśnia prezes JS-IP.

Wyceniający skupieni wyłącznie na aspektach finansowych potrafią określić wartość praw, jednak nie są w stanie rzetelnie ocenić ich jakości merytorycznej ani tego, czy dany patent rzeczywiście posiada realną wartość i potencjał do obrony w sporze, czy też to papierowy tygrys podatny na unieważnienie. Rzecznik patentowy z kolei zna prawo, ale niekoniecznie mówi językiem cash flow. JS-IP stawia na synergię tych dwóch światów - i właśnie to przekłada się na wiarygodność operatów wyceny w postępowaniach sądowych, przy negocjacjach inwestycyjnych czy sporach z urzędem skarbowym,.

Patent wart tyle, ile potrafi się obronić

Know-how, patenty, znaki towarowe, wzory użytkowe, wzornictwo przemysłowe, to w ujęciu bilansowym wartości niematerialne i prawne. Kategoria dobrze znana rachunkowości, ale w praktyce wyjątkowo trudna do skwantyfikowania. Standardy Stowarzyszenia Biegłych Wyceny Przedsiębiorstw w Polsce zalecają zastosowanie jednego z podejść dochodowego, rynkowego lub majątkowego. JS-IP stosuje podejście mieszane, na pograniczu rynkowego i dochodowego.

Przy metodach czysto dochodowych trzeba zaprojektować model przepływów finansowych, a prawa własności przemysłowej są z natury mało powtarzalne. Taki model bywa zatem bardzo subiektywny i wrażliwy na przyjęte założenia tłumaczy Stachowski.

Dlatego Kancelaria pracuje nad własnym współczynnikiem jakości prawa wyłącznego, który ma ocenę merytoryczną patentu, znaku towarowego, czy know-how, systematycznie wprowadzać do metodologii wyceny. To potencjalnie nowy standard w branży, dziś niedostępny u wyceniających bez kompetencji rzecznikowskich.

Trzy momenty, kiedy wycena IP ratuje wszystko

Sukcesja i sprawy spadkowe. Polska gospodarka wchodzi właśnie w fazę, której jeszcze nie przerabiała: sukcesji pokoleniowej firm zakładanych w latach 90. Właściciele przechodzą na emeryturę lub pojawiają się sprawy spadkowe, a wraz z nimi konieczność uporządkowania majątku przedsiębiorstw. Często obejmuje on znaki towarowe, pod którymi firmy działały przez dekady, oraz patenty związane z technologiami produkcyjnymi. Bez ich wyceny trudno przeprowadzić rzetelny podział majątku czy rozliczenia między spadkobiercami.

Fundacja rodzinna i optymalizacja struktury. Nowe przepisy o fundacji rodzinnej otworzyły kolejne pole zastosowań. Jeden z klientów JS-IP przeniósł znak towarowy do fundacji jako element optymalizacji podatkowej – marka generowała niemałe przychody z licencji i właśnie dlatego przeniesienie wymagało wiarygodnej wyceny rynkowej.

Wspólnik ze znakiem vs. spółka bez znaku. Klasyczna pułapka spółkowa: jeden ze wspólników jest właścicielem znaku towarowego, pod którym działa cała spółka, korzystająca ze znaku nieodpłatnie. Urząd skarbowy traktuje to jako przychód i coraz częściej egzekwuje. Czasy swobodnego deklarowania, że licencja dla sieci dziesięciu sklepów wynosi 500 zł miesięcznie, już minęły. Dziś urząd dokładnie analizuje takie kwestie i może wzywać do korekty mówi prezes JS-IP. Kwestionowana transakcja oznacza sankcję w wysokości nawet 75% podstawy wymiaru, plus odsetki ustawowe.

Blokada produkcji na etapie postępowania zabezpieczającego

Zaniedbanie własności przemysłowej może firmę zniszczyć fizycznie i to szybciej, niż ktokolwiek zdąży zareagować.

Przedsiębiorca uruchamia produkcję nowego urządzenia lub rozpoczyna import z dalekiej Azji, nie sprawdzając, czy ktoś nie ma już zastrzeżonej ochrony na podobne rozwiązanie. Uprawniony wnosi pozew, sąd udziela zabezpieczenia. Jeżeli dochodzi do zabezpieczenia rachunków, magazynów czy linii produkcyjnych, firma w praktyce traci możliwość normalnego funkcjonowania. Nawet jeśli później uda się to odwrócić, skala strat biznesowych często sprawia, że jedynym rozwiązaniem pozostaje upadłość opisuje Stachowski. Znając tempo polskich sądów, pół roku przestoju to dla niezbyt wielkiego przedsiębiorstwa cios nieodwracalny.

Równie groźny jest scenariusz z niezastrzeżonym znakiem towarowym. Firma przez lata buduje markę, nie rejestrując znaku. Konkurent rejestruje go na siebie. Odkręcenie tego wymaga długotrwałego postępowania sądowego, odwracając uwagę od budowania biznesu oraz rozpraszając środki.

Z kolei, jeśli producent wprowadzi innowacyjny produkt na rynek bez wcześniejszego zgłoszenia patentowego, traci wyłączność na rozwiązanie. W przypadku technologii mechanicznych inżynieria odwrotna nie stanowi dziś większego problemu, dlatego podmiot kopiujący rozwiązanie może bardzo szybko zafunkcjonować na rynku bez naruszenia patentu. Dochodzenie roszczeń bywa w takich przypadkach długotrwałe i skomplikowane.

AI jako nowy generator problemów prawnych

Ostatnie dwa lata przyniosły nową kategorię błędów. Młodzi przedsiębiorcy używają sztucznej inteligencji do opracowywania wynalazków i publikują efekty w mediach społecznościowych zanim złożą jakiekolwiek zgłoszenie do urzędu. Tym samym pozbawiają swoje rozwiązania cechy nowości, która w prawie patentowym stanowi bezwzględny warunek uzyskania ochrony.

Coraz częstsza jest też sytuacja, gdy klienci przynoszą zgłoszenie patentowe wygenerowane przez chatbota z prośbą o „podpisanie i złożenie do urzędu". Dla rzecznika patentowego byłoby to jednak działanie stanowiące delikt dyscyplinarny – mówi wprost prezes JS-IP.

Jak podkreśla, odrębną kwestią pozostaje jakość i trwałość takiego prawa. Nawet jeśli urząd udzieli ochrony patentowej, może ona zostać później unieważniona przez podmiot, który wykaże wcześniejszą publikację rozwiązania.

Analogiczny problem dotyczy logotypów generowanych przez AI: modele uczą się na cudzych pracach i mogą nieświadomie naruszać prawa autorskie. Klienci, którzy zorientowali się za późno, musieli zlecać przeprojektowanie logo przez grafika, żeby w ogóle móc legalnie korzystać ze znaku w obrocie lub zderzyli się z roszczeniami prawno-autorskimi. Dla inwestora oceniającego start-up, wadliwa własność przemysłowa, patent podatny na unieważnienie, technologia oparta na publicznych zasobach AI, to sygnał alarmowy. Start-up jest spalony w tym momencie – podsumowuje Stachowski.

Uczelnie traktują temat po macoszemu

Za znaczną część tych problemów odpowiada luka edukacyjna. Prawo własności przemysłowej pojawia się na uczelniach technicznych, ale w praktyce marginalnie. Jeden z przytoczonych przypadków jest wymowny: absolwent uczelni technicznej trafił do kancelarii ze zgłoszeniem patentowym. Zapytany o zajęcia z własności przemysłowej, przypomniał sobie, że owszem były. Cały semestr rozmawiali o prawach autorskich do Biblii. To ciekawy temat, ale na jeden wykład, a nie na pół roku - komentuje prezes JS-IP.

Do tego dochodzi obserwowany przez kancelarię spadek jakości polskiej wynalazczości: rozwiązania znane od dekad wracają jako „nowe" wynalazki, a absolwenci kierunków technicznych coraz częściej nie potrafią czytać i wykonywać rysunku technicznego. W Polsce praktykuje poniżej dwóch tysięcy rzeczników patentowych, stanowczo za mało, by samodzielnie zasypać tę lukę.

Zachód robił to 40 lat temu. My musimy teraz

Wszystkie rozwinięte gospodarki osiągnęły swoją pozycję dlatego, że konsekwentnie chroniły i wykorzystywały własność intelektualną, jako realne narzędzie budowania przewagi konkurencyjnej, a nie jedynie symboliczny dyplom na ścianę - mówi Jacek Stachowski. Trzeba używać tego, czego Zachód używał 40 lat temu. I tak musimy z tego korzystać, bo nie mamy wyboru.

Sukcesja pokoleń właścicielskich, fundacje rodzinne, licencje w sieciach franchisingowych, komercjalizacja technologii uczelnianych, to obszary, w których popyt na profesjonalne wyceny i ochronę IP będzie rósł systematycznie. Firmy, które potraktują własność przemysłową strategicznie, zyskują walutę: w negocjacjach z inwestorami, w sporach z konkurencją, w relacjach z organami państwowymi. Firmy, które odłożą to na później, ryzykują, że „później" zastanie je w środku postępowania, którego nie da się już łatwo kontrolować.

Jakub Wójcik

fot. materiały prasowe