Zwiń

Nie masz konta? Zarejestruj się

Od cyberbezpieczeństwa do cyberodporności. Resilia – architekci odporności biznesu

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Od cyberbezpieczeństwa do cyberodporności. Resilia – architekci odporności biznesu
Od cyberbezpieczeństwa do cyberodporności. Resilia – architekci odporności biznesu
Materiały prasowe

Rosnąca liczba regulacji, coraz bardziej zaawansowane ataki oraz presja ze strony łańcuchów dostaw powodują, że cyberbezpieczeństwo przestaje być domeną działów IT, a staje się jednym z kluczowych obszarów zarządzania ryzykiem operacyjnym. Jak wskazuje Marcin Marczewski, architekt cyberbezpieczeństwa i prezes Resilia Sp. z o.o., firmy wciąż jednak zbyt często funkcjonują w modelu reaktywnym, reagując dopiero na wystąpienie incydentu.

Cyberodporność jako element zarządzania ryzykiem operacyjnym

Marcin Marczewski - architekt cyberbezpieczeństwa, CEO Resilia Sp. z o.o.
Marcin Marczewski - architekt cyberbezpieczeństwa, CEO Resilia Sp. z o.o. /
Materiały prasowe

Kluczowa zmiana dotyczy samego podejścia do bezpieczeństwa. Tradycyjny model, oparty na zapobieganiu incydentom, okazuje się niewystarczający. Cyberbezpieczeństwo skupiało się przede wszystkim na przygotowaniu i obronie firmy, natomiast cyberodporność zakłada, że do incydentu może dojść, a firma musi mieć procedury, które pozwolą jej zareagować i szybko się odtworzyć – podkreśla Marcin Marczewski, prezes Resilia. W praktyce oznacza to przejście z modelu opartego wyłącznie na prewencji do podejścia uwzględniającego zarządzanie incydentem, ciągłość działania oraz zdolność organizacji do odtworzenia kluczowych procesów, systemów i danych po jego wystąpieniu. Nie skupiamy się wyłącznie na pojedynczych technicznych zagadnieniach, ale na całościowej zdolności firmy do działania mimo zakłóceń – dodaje. Bezpieczeństwo cyfrowe przestaje być wyłącznie domeną IT, a staje się integralnym elementem zarządzania ryzykiem i ciągłością działania przedsiębiorstwa.

Średnie przedsiębiorstwa pod presją regulacyjną i luk kompetencyjnych

Szczególnie widoczne jest to w segmencie średnich przedsiębiorstw, które z jednej strony zaczynają podlegać wymogom regulacyjnym, a z drugiej nie mają wystarczających zasobów i kompetencji, by je wdrożyć. Są już na tyle duże, że są ciekawym przedmiotem ataku, natomiast nie ma zbytnio kompetencji, możliwości lub chęci do budowania własnych zespołów – wskazuje ekspert. W efekcie wiele z tych organizacji nie jest w stanie samodzielnie przełożyć wymogów regulacyjnych na konkretne działania operacyjne. Brakuje zasobów, ale też know-how, jak przełożyć te wymagania na codzienne działania – zaznacza. Jednocześnie rośnie presja regulacyjna oraz wymagania ze strony partnerów biznesowych, którzy coraz częściej weryfikują poziom zabezpieczeń w ramach audytów łańcucha dostaw.

Od cyberbezpieczeństwa do cyberodporności. Resilia – architekci odporności biznesu
Od cyberbezpieczeństwa do cyberodporności. Resilia – architekci odporności biznesu /
Materiały prasowe

Błąd wdrożeń: technologia zamiast procesów

Jednym z najczęściej powtarzających się problemów jest odwrócona logika wdrożeń – organizacje w pierwszej kolejności inwestują w narzędzia technologiczne, zamiast budować i porządkować procesy bezpieczeństwa. Rynek jest zdominowany przez dostawców, którzy mówią: kup moje pudełko, a będziesz cyberodporny – zauważa. Tymczasem – jak podkreśla – najpierw trzeba wdrożyć skuteczny proces, dopiero potem dobierasz narzędzia i zabezpieczenia techniczne. Dochodzi do rozproszenia inwestycji i niskiej efektywności wydatków, a wdrożone rozwiązania często nie są właściwie skonfigurowane lub w pełni wykorzystywane operacyjnie. Problemem pozostaje również niska skuteczność w obszarze detekcji incydentów. Firmy nie mają skutecznej umiejętności wykrywania ataku i bywa, że atakujący pozostają w infrastrukturze wiele miesięcy – zauważa. O poziomie bezpieczeństwa coraz częściej nie decydują więc wdrożone systemy, lecz sposób ich wykorzystania oraz integracja z procesami organizacyjnymi.

Procedury na papierze i reakcja po fakcie

W wielu organizacjach bezpieczeństwo wciąż funkcjonuje w modelu projektowym. Góruje przekonanie, że bezpieczeństwo to projekt jednorazowy, a nie stały proces zarządczy – mówi Marcin Marczewski. W praktyce często występuje wyraźna luka między formalnym podejściem do bezpieczeństwa a jego wdrożeniem. Organizacje tworzą dokumenty bez regularnego testowania, ćwiczeń i szkoleń – dodaje. Brak testów i symulacji sprawia, że w przypadku realnego incydentu organizacje tracą zdolność sprawnego działania i podejmowania decyzji. Jak podkreśla ekspert: Wiele decyzji zapada reaktywnie, po jakimś zdarzeniu, co pokazuje, że organizacje wciąż częściej odpowiadają na incydenty, niż im zapobiegają.

Od cyberbezpieczeństwa do cyberodporności. Resilia – architekci odporności biznesu
Od cyberbezpieczeństwa do cyberodporności. Resilia – architekci odporności biznesu /
Materiały prasowe

Człowiek i świadomość jako klucz do odporności

W praktyce istotna część ryzyk cyberbezpieczeństwa wynika z codziennych działań w organizacji. Najwięcej korzyści dla atakującego jest z atakowania człowieka – podkreśla Marcin Marczewski. Edukacja pracowników często koncentruje się na jednorazowych szkoleniach, pomijając elementy praktycznej weryfikacji wiedzy. Skuteczne programy powinny obejmować również testy i symulacje incydentów. Zmienia się również sposób postrzegania pracownika w cyberbezpieczeństwie.  Kiedyś mówiono, że człowiek to najsłabsze ogniwo, teraz mówi zaczyna się zwracać uwagę, że to najdroższy zasób organizacji, mający szeroki dostęp do wrażliwych danych i krytycznych systemów – zaznacza. W konsekwencji to właśnie poziom świadomości i kompetencji pracowników w coraz większym stopniu determinuje odporność organizacji. Zdaniem eksperta przewagę będą budować organizacje, które potrafią zintegrować technologię, procesy i ludzi w spójny system zarządzania ryzykiem. Musimy przejść z cyberbezpieczeństwa na tryb cyberodporności, który zakłada budowanie zdolności reagowania i szybkiego powrotu – podsumowuje. W praktyce oznacza to rosnącą rolę wyspecjalizowanych, doświadczonych partnerów – takich jak Resilia – którzy kompleksowo wspierają organizacje nie tylko w doborze narzędzi, lecz przede wszystkim w projektowaniu procesów, budowie zdolności operacyjnych i dostosowaniu do wymogów regulacyjnych.

Joanna Biskup

Resilia logo
Resilia logo /
Materiały prasowe