
W świecie pełnym szybkiego jedzenia, ciągłego pośpiechu i przetworzonych produktów coraz częściej zapominamy, jak ogromny wpływ ma to, co jemy, na nasze zdrowie i codzienne funkcjonowanie. Dieta to nie tylko sposób na utratę kilogramów przed latem — to fundament naszego samopoczucia, kondycji fizycznej i psychicznej, a także długowieczności. Odpowiednio zbilansowany sposób odżywiania może zapobiegać chorobom, poprawiać koncentrację, zwiększać poziom energii i znacząco podnosić jakość życia. Dlaczego więc warto zwrócić większą uwagę na to, co ląduje na naszym talerzu?
Coraz więcej badań pokazuje, że dieta ma ogromne znaczenie dla zdrowia psychicznego. Niedobory witamin z grupy B, magnezu, cynku czy kwasów omega-3 mogą przyczyniać się do występowania stanów depresyjnych, lęków czy problemów ze snem. Z kolei regularne posiłki, bogate w składniki odżywcze, wpływają pozytywnie na nastrój, poprawiają pamięć i koncentrację oraz zwiększają odporność na stres. Sebastian Wach – Dziennikarz Panoramy Gospodarczej rozmawia z Dyrektor Generalną Eweliną Schwartz na temat zdrowego żywienia, filozofii żywienia cateringu Diety od Brokuła czy biznesowych wyzwaniach na kolejne lata.
Sebastian Wach: Jaką filozofię żywienia promuje Wasz catering?
Ewelina Schwartz: Kiedy zaczynaliśmy pracę nad strategią i definiowaniem naszych grup docelowych, skupiliśmy się przede wszystkim na osobach aktywnych fizycznie – takich, które regularnie uprawiają sport, dbają o zdrowy styl życia i są świadome wpływu diety na swoje samopoczucie oraz wyniki treningowe.
Catering dietetyczny kojarzony był głównie z redukcją masy ciała czy restrykcjami – większość dostępnych ofert skupiała się na niskokalorycznych planach żywieniowych, których głównym celem była redukcja masy ciała. My jednak dostrzegliśmy potrzebę poszerzenia tego podejścia i odpowiedzi na potrzeby osób, które niekoniecznie chcą tylko schudnąć, ale zależy im na jakościowym, zbilansowanym jedzeniu wspierającym ich codzienną aktywność, regenerację i ogólne zdrowie.
W efekcie zbudowaliśmy społeczność klientów, którzy traktują dietę jako element stylu życia, a nie chwilowy projekt przed wakacjami. Dzisiaj widzimy, że rynek dojrzał – coraz więcej osób postrzega dietę pudełkową jako wygodny sposób na dbanie o zdrowie i ogromną oszczędność czasu.
Często podkreślam, że czas i zdrowie to dwa zasoby, których nikt nam nie zwróci. My łączymy jedno i drugie: dostarczamy wartościowe, zbilansowane posiłki, a jednocześnie zdejmujemy z klientów obowiązek planowania, zakupów i gotowania.
Jak łączyć zdrowe żywienie z wygodą klientów?
„Oddać to profesjonalistom” to jedno z naszych kluczowych założeń. Od samego początku budujemy Diety od Brokuła w oparciu o ekspertów między innymi dietetyków, technologów żywności i doświadczonych szefów kuchni. To oni tworzą diety, pilnują wartości odżywczej posiłków i nadzorują cały proces – od receptury do gotowego zestawu, który trafia do drzwi klienta.
Mamy pełną kontrolę nad jakością. Starannie dobieramy dostawców, pracujemy na sprawdzonych surowcach, a procesy są standaryzowane i regularnie weryfikowane. Kluczowa jest dla nas również niezależność operacyjna. Posiadamy własną flotę logistyczną. To ogromna przewaga jakościowa i gwarancja bezpieczeństwa żywności.
Rozwijamy też kompetencje wewnątrz organizacji. Mamy swój dział marketingu, który nie tylko komunikuje ofertę, ale przede wszystkim opowiada o wartościach ważnych dla naszej marki. Silnym elementem jest także własne biuro obsługi klienta – zespół, który codziennie przekazuje nam informacje zwrotne z rynku. Dzięki temu szybko reagujemy na potrzeby klientów i możemy stale ulepszać nasze usługi.
Zbudowaliśmy społeczność lojalnych klientów co jest niezwykle cenne w dzisiejszym, mocno konkurencyjnym rynku. Jesteśmy też świadomi błędów, które popełniliśmy kilka lat temu, ale dziś nie mamy wątpliwości: stawiamy na jakość.
Jak przy tak dużej skali działania dbacie Państwo o jakość?
Jakość zaczyna się dużo wcześniej niż w kuchni, już na etapie wyboru surowca. Zanim rozpoczniemy współpracę z nowym dostawcą, przeprowadzamy szczegółowy proces weryfikacji.
Najpierw analizujemy specyfikację produktu i dokumentację technologiczną. Sprawdzamy, czy deklarowane parametry są spójne z naszymi standardami jakości i procedurami wewnętrznymi. Dopiero gdy ten etap zakończy się pozytywnie, zamawiamy próbki do testów w naszej kuchni.
Na surowcach pracują szefowie kuchni, którzy wykorzystują je w konkretnych recepturach. Sprawdzamy, jak produkt zachowuje się w rzeczywistym procesie obróbki, jak reaguje na temperaturę, oceniana jest jego struktura, smak, estetyka po przygotowaniu.
Następnie zbiera się interdyscyplinarny zespół: technolodzy żywności, dietetycy, kontrola jakości, marketing oraz kucharze. Recenzują produkt pod każdym kątem: jakości, wartości odżywczych, walorów smakowych, wyglądu i możliwości utrzymania powtarzalności w procesie produkcyjnym.
Cały proces jest wieloetapowy i wymagający. Wdrożenie nowego produktu potrafi trwać od kilku tygodni do nawet kilku miesięcy. Robimy to świadomie – chcemy mieć absolutną pewność, że wszystko, co trafia do naszych klientów, spełnia wysokie standardy Diety od Brokuła.
Na przykładzie Waszego cateringu. Jak zmienił się rynek w Polsce w ostatnich latach?
Rynek urósł dynamicznie – zarówno pod względem liczby firm, jak i świadomości klientów. Kilka lat temu catering dietetyczny był czymś nowym, często niezrozumiałym. Dziś to pełnoprawny segment rynku usług i ważny element stylu życia wielu osób.
Zmieniły się też mechanizmy sprzedaży. Kiedyś mało kto mówił o kodach rabatowych czy akcjach promocyjnych, dziś to codzienność i często główny bodziec zakupowy. U nas wygląda to nieco inaczej, nie budujemy relacji z klientem na jednorazowych, agresywnych promocjach. Stawiamy na jakość i długofalową lojalność, a nie na „polowanie na okazje”.
Zauważalna jest też zmiana w postrzeganiu naszej branży w środowisku biznesowym. Na początku to my zabiegaliśmy o współpracę, tłumaczyliśmy, czym jest catering dietetyczny. Dziś często to firmy, partnerzy i kontrahenci sami zgłaszają się do nas. To pokazuje, jak bardzo ten sektor dojrzał i jaką pracę wykonała cała branża.
Z jakimi wyzwaniami biznesowymi się Państwo najczęściej mierzycie?
Ja do wyzwań podchodzę inaczej. Dla nas wyzwanie to przede wszystkim rozwój. Oczywiście, jedynym faktycznym ograniczeniem jest czas, na który nie mamy wpływu, a który determinuje każdy proces zachodzący w naszej firmie.
Czas ma kluczowe znaczenie w logistyce dostaw – w bezpieczeństwie naszych kierowców, w terminowości doręczeń i zachowaniu ciągu chłodniczego. Niekorzystne warunki pogodowe, korki, zdarzenia losowe to wszystko realnie wpływa na jakość i dokładność dostaw, a my musimy uwzględnić to w codziennym zarządzaniu operacyjnym. Jeśli chodzi o rozwój, nie traktujemy rynku jak pola bitwy. Wierzymy w zdrową konkurencję. Kilka lat temu postawiliśmy sobie prosty, ale wymagający cel: każdego dnia być lepszymi niż dzień wcześniej. Pracujemy nad procesami, technologią, jakością i zespołem we własnym tempie. I widzimy, że właśnie to podejście często pozwala nam być o krok przed innymi – bez ścigania się „na wynik za wszelką cenę”. Naszym głównym założeniem jest konsekwentne przeskakiwanie samych siebie, a nie konkurencji.
W jaki sposób docieracie do nowych klientów?
Wierzę w najprostszy i jednocześnie najskuteczniejszy model to znaczy zadowolony klient jest naszym najlepszym ambasadorem. Każdy z nas ma wokół siebie rodzinę, znajomych, współpracowników. Jeśli nie zawiedziemy zaufania klienta, to z dużym prawdopodobieństwem poleci nas dalej. Tak właśnie budujemy dużą część naszego wzrostu. I to naprawdę się u nas sprawdza. Bardzo ważna jest też społeczność wokół marki. Prowadzimy aktywne kanały komunikacji, angażujemy naszych klientów, słuchamy ich opinii i pokazujemy, że naprawdę korzystamy z naszych diet i stoimy za tym, co robimy. Żyjemy w świecie recenzji, a my nie boimy się ich, bo jesteśmy pewni jakości, którą oferujemy. Uważam, że zrobiliśmy coś wyjątkowego. Będąc pewni swojej jakości, świadomie zwiększyliśmy grupę nowych klientów, aby zaprosić ich do naszego cateringu na dłużej. Przykładem tego jest kampania marketingowa, którą prowadziliśmy w lipcu, kiedy dzień próbny kosztował u nas symbolicznie jedną złotówkę. Nie wynikało to z niskiej wyceny naszych usług-absolutnie nie, bo to byłoby nierealne, ale z chęci zwiększenia grona nowych klientów i zaproszenia ich do poznania naszej oferty. Nie baliśmy się pokazać swojej jakości.
Ta kampania zaskoczyła wiele osób, ponieważ skierowaliśmy ją do osób, które wcześniej o nas nie słyszały, albo słyszały o cateringach dietetycznych, ale nigdy wcześniej nie korzystały z naszych usług. To właśnie ta grupa była celem naszej akcji.
Nie chcę dziś mówić, która grupa klientów generuje u nas największą sprzedaż. Dla mnie każdy klient jest równie ważny, ponieważ to dzięki niemu mamy zaszczyt gościć w jego domu i to na terenie całej Polski. Realizujemy dostawy zarówno do małych miejscowości, jak i do dużych aglomeracji. Dlaczego? Ponieważ sami wywodzimy się z małych miejscowości i doskonale rozumiemy, jak ważne jest, by ich nie pomijać w strategii rozwoju. Nie chciałabym nigdy patrzeć na naszych klientów wyłącznie przez pryzmat monetyzacji. To po prostu nie jest zgodne z wartościami naszej marki.
Pewnie wprowadzacie Państwo różne nowości, ale jaki trend obserwujecie na dzień dzisiejszy?
Myślę, że dużym krokiem milowym było wprowadzenie diety z wyborem menu. Oznacza to, że klient sam decyduje, co chce zjeść danego dnia i ma możliwość wyboru konkretnego posiłku, zgodnie ze swoimi preferencjami.
Oczywiście, nadal oferujemy diety komplementarne i standardowe, takie jak sportowa czy slim i inne warianty komplementarne, które budowały naszą markę od początku. Jednak to właśnie dieta z wyborem menu stała się odpowiedzią na obecne oczekiwania klientów: chcą jeść zdrowo, ale na swoich zasadach.
Na koniec zapytam, jakie technologie mogą zrewolucjonizować rynek cateringów dietetyczny?
Jest kilka takich możliwości. Technologie produkcyjne wiążą się jednak przede wszystkim z powtarzalnością procesów, a więc również powtarzalnością menu. My budujemy Diety od Brokuła na różnorodności, dlatego patrzymy na technologię przede wszystkim jako na narzędzie usprawniające procesy, a nie zastępujące kreatywność naszych współpracowników. Jednego natomiast jestem pewna: nie chciałabym, aby technologia całkowicie zastąpiła pracę rąk naszych ludzi. Nie produkujemy jednego, seryjnego wyrobu. Tworzymy różnorodne posiłki, a w tym człowiek i jego doświadczenie, smak czy wyczucie jest niezastąpiony.
Dlatego stawiamy na mądre połączenie: technologia tam, gdzie zwiększa bezpieczeństwo, powtarzalność i efektywność; praca ręczna tam, gdzie decyduje o jakości, smaku i charakterze naszych dań.





