Misja, która stała się biznesem

Dorota Gudaniec, Prezes Zarządu Max Hemp
Dorota Gudaniec, Prezes Zarządu Max HempMateriały prasowe
24 marca 2023
Ten tekst przeczytasz w 13 minut

Max Hemp od kilku lat z powodzeniem działa w branży konopnej. Dzięki stałemu poszerzaniu wiedzy, holistycznemu podejściu i ogromnej determinacji firma z siedzibą w Oławie stała się prekursorem i wyznacznikiem standardów na rynku. O trudnych początkach, nieustannym rozwoju i edukowaniu innych opowiada Prezes Zarządu Max Hemp Dorota Gudaniec.

W tym roku rozpoczynają Państwo swój 6 rok działalności. Proszę opowiedzieć o Pani początkach oraz co zmieniło się na przestrzeni tego czasu?

Dorota Gudaniec, Prezes Zarządu Max Hemp
Dorota Gudaniec, Prezes Zarządu Max Hemp

Biznes w branży konopnej nigdy nie był moim celem. Mój syn Max miał kilkaset napadów padaczkowych dziennie, w wyniku których wylądował na OIOM-ie. Jego stan był krytyczny i nie reagował na żadne leki. Wszędzie szukałam informacji odnośnie możliwych rozwiązań i dowiedziałam się, że w USA była podobna sytuacja, gdzie dziecko było w takim samym stanie jak mój syn i przeżyło dzięki konopiom. To była furtka do jego życia, a gdy walczyłam o zdrowie mojego dziecka, byłam w stanie zrobić dosłownie wszystko. W momencie, w którym okazało się, że konopie mogą uratować jego życie, bez wahania zaczęłam działać w tym kierunku. Wraz z mężem postawiliśmy wszystko na głowie: poruszyliśmy niebo i ziemię, zbieraliśmy niezbędne pozwolenia i uzupełnialiśmy dokumentacje, a mój mąż – do dzisiaj nie wiem jak – uzyskał niezbędną zgodę z Ministerstwa Zdrowia na import docelowy medycznej marihuany. W tamtym czasie nikt nie wiedział, co robić. Wykonaliśmy setki telefonów, odbyliśmy kilkaset rozmów i przejechaliśmy tysiące kilometrów – wszystko po to, by uzyskać i podać Maxowi niezbędny lek. Nikt o tym nie wiedział, ale na własne ryzyko podałam synkowi napar z suszu konopi indyjskich bezpośrednio przez sondę. Zrobiłam to w akcie desperacji, bo po tym, jak udało nam się pozyskać lek, lekarze odmówili jego podania. Od tego czasu stan zdrowia naszego syna zaczął się poprawiać. Wtedy jeszcze lekarze nie wiedzieli o tym, że zdecydowałam się na tak radykalny krok, a ozdrowienie Maxa, które wkrótce nastąpiło, uważali za cud.

Czy kontynuowaliście terapię?

Po 9 tygodniach wyszliśmy ze szpitala i chcieliśmy dalej stosować terapię. Kupowaliśmy to, co można było zdobyć na polskim rynku. Zaczęłam się zastanawiać o sposobach poszerzenia wiedzy w tym zakresie. Jako prezes fundacji “Krok Po Kroku” mogłam stale gromadzić wiedzę na temat tego rynku. Wszystkie rozmowy, konsultacje i konferencje uświadomiły mnie, że jedyną gwarancją jakości produktu będzie jego samodzielne produkowanie.

Z celem jest tak, że wystarczy go wyznaczyć, a droga ułoży się sama.

Dokładnie tak było w naszym przypadku. Znalazłam laboratorium i chemika, a co najważniejsze – udało mi się “zarazić” go moją inicjatywą i pomysłem. Poznawałam różnych ludzi, a w 2015 roku laboratorium zaczęło tworzyć produkty dla Maxa. Chciałam stworzyć możliwość korzystania z medycznej marihuany dla pacjentów i to finalnie się udało, dzięki uchwaleniu odpowiedniej ustawy. Zaczęliśmy produkować ekstrakty z konopi siewnych wyłącznie dla Maxa. Ta terapia kosztowała nas ogromne pieniądze, a sami otarliśmy się prawie o bankructwo. Zawsze byłam typem społecznicy – znałam setki rodziców dzieci, które zmagały się z lekooporną postacią padaczki, więc zaczęłam dzielić się z nimi efektami stosowanej przez nas terapii. Wieść gminna szybko się niosła i w momencie, gdy rodzice innych dzieci dowiedzieli się, że potrafimy wyprodukować lek dla naszego syna – natychmiast się do nas odezwali. Po pewnym czasie postanowiliśmy produkować ekstrakty na szerszą skalę, a ja sama przez kilka lat zdążyłam się bardzo dobrze wykwalifikować w tym aspekcie. Nie lubię fałszywej skromności i nie boję się mówić, że w kwestii praktycznego użytku konopi jestem jednym z najlepszych ekspertów w kraju, jak i nie na świecie. Zrobiłam uprawnienia jako zielarz-fitoterapeuta, naturoterapeuta oraz stworzyłam program edukacyjny dla lekarzy i terapeutów, który kończył się kursem zawodowym, dającym uprawnienia terapeuty konopnego. W najbliższym roku akademickim wystartują też pierwsze w Polsce studia podyplomowe, dzięki którym konopie wkroczą na uniwersytety.

Gratuluje wytrwałości! Jak dzisiaj czuje się Pani syn?

Konopie uratowały naszego synka, a w tym roku Max skończy 14 lat. Oczywiście nie udało się całkowicie wyeliminować napadów, ale ich redukcja z kilkuset dziennie do kilku w miesiącu jest kolosalnym postępem i umożliwia mu rozwój. Dzisiaj jest fajnym urwisem, który samodzielnie siedzi i jest bardzo komunikatywny. Jest naszą uśmiechniętą i ciekawą świata perełką. Od 2015 roku do dziś przyjmuje te same ekstrakty Max Hemp, które są dostępne w sprzedaży i uważam, że to stanowi najlepszą rekomendację dotyczącą ich bezpieczeństwa i jakości.

Jak obecnie kształtuje się Państwa oferta? Produkty konopne to jedno, ale są Państwo również pierwszym w Polsce centrum holistycznego wsparcia pacjentów stosujących medyczną marihuanę w celu profilaktyki oraz poprawy zdrowia. Do kogo kierują Państwo swoje produkty i usługi?

Prezentowane przez nas podejście ściśle wiąże się z naszą historią. Na bazie niezgody do systemowego podejścia do ludzkiego zdrowia, na naszym buncie w stronę przedmiotowego traktowaniu człowieka i przeciwko leczeniu chorób zamiast organizmów – stwierdziłam, że muszę stworzyć przestrzeń, w której będę mogła przekazywać ludziom niezbędną wiedzę i propagować swoją koncepcję. Tak powstało nasze Centrum Medyczne, gdzie pracujemy z lekarzami i terapeutami. Postawiliśmy na połączenie medycyny opartej na dowodach (EBM) z medycyną opartą na doświadczeniu. Co to oznacza w praktyce? Że nie umniejszamy żadnej wiedzy, która dostarcza narzędzi terapeutycznych, a każde odkrycie nowych właściwości jest wartością dodaną, z której chcemy korzystać. Do każdego pacjenta podchodzimy indywidualnie – do naszego Centrum wchodzą jako pacjenci, wychodząc są już naszymi przyjaciółmi. Człowiek jest dla nas najważniejszy i to jego mamy leczyć, a nie chorobę. Tego uczymy i chcemy “zarażać” tym innych podkreślając, że Max Hemp jest rodzinną firmą, która powstała z osobistej walki o życie naszego syna. To ogromna wartość, że w DNA firmy znajduje się miłość i autentyczna historia.

Co wyróżnia Państwa podmiot na tle konkurencji?

Przez wszystkie lata prowadzenia przez nas działalności w tej branży skoncentrowaliśmy się na tym, żeby stworzyć produkty bezpieczne dla każdego użytkownika. Stale rozwijamy nasze portfolio, a trzeba pamiętać, że konopie są bardzo szczególną rośliną, mającą wiele zastosowań. Cały czas, od 9 lat poszerzam wiedzę w tym zakresie – metodycznie oraz rzetelnie. Na podstawie tego muszę stwierdzić, że pokora, z jaką dzisiaj podchodzę do tej rośliny, jest niewspółmiernie większa, niż ta sprzed kilku lat. Co nas wyróżnia? Otwartość, pokora i gotowość na wprowadzanie zmian. Sprawdzamy różne metody i z każdej chcemy wyciągnąć to, co najlepsze. Wymyśliliśmy technologię podwójnej hybrydy, która pozwala nam na korzystanie z kilku metod ekstrakcji – bo wbrew temu, co głoszą inni producenci – nie ma jedynej słusznej, najlepszej. Każda ma swoje wady i zalety: postanowiliśmy więc połączyć je, aby zmaksymalizować ilość zalet, a wyeliminować wady. Nasi naukowcy łączą ekstrakty w taki sposób, żeby oddać w jak najlepszym stopniu wartości lecznicze rośliny. Nasze ekstrakty są wynikiem połączenia aż 8 odmian – posiadamy kilka charakterystycznych, które połączyliśmy w jeden ekstrakt, posiadający bardzo szeroki zakres działania. Bierzemy pełną odpowiedzialność za nasze produkty i otaczamy opieką naszych pacjentów i klientów. Mamy know-how i z niego świadomie korzystamy. Co zaś tyczy się Centrum – różni się ono od innych placówek tym, że naprawdę człowiek stawiany jest w nim w centrum naszej uwagi. Nie specjalizujemy się w wystawianiu recept, jesteśmy zorientowani na rzetelnie prowadzony proces terapeutyczny.

Jak ocenia Pani obecną sytuację na rynku konopnym?

Od początku współpracowałam z wieloma osobami, w tym z Piotrem „Liroyem” Marcem, on wówczas był kandydatem na posła, który w późniejszym terminie stał się posłem sprawozdawcą, mającym bardzo duży wkład w pracę nad ustawą, a ja walczyłam o zdrowie mojego syna. Przekonał mnie do swoich intencji i po kilku rozmowach nabraliśmy do siebie zaufania oraz wzajemnie sobie pomogliśmy. Dziś oboje działamy w biznesie konopnym, a nasze założenia są różne, przy czym chcę podkreślić, że nie ma antagonizmów między medycznym a rekreacyjnym korzystaniem z konopi. Konopie mogą nas ubrać, wyleczyć, dać nam dach nad głową i wiele innych rzeczy. Większość producentów produkuje ekstrakty z sobie znanych odmian, a na rynku jest wiele dostępnych produktów klasyfikowanych jako konopne, ale w rzeczywistości nimi nie są. Max Hemp nie posiada alternatywnych linii produkcyjnych – jednej przeznaczonej dla mojego syna, a drugiej dla naszych klientów. Nasze produkty są najwyższej jakości oraz przechodzą surowy proces kontroli i certyfikacji, bo tworzone są z myślą o moim dziecku i ludziach, którzy powierzają nam swoje zdrowie. Niczego nie oddajemy przypadkowi i mamy kontrolę nad każdym etapem powstawania naszych produktów. Ofertę opieramy na nowoczesnych ustaleniach naukowych, a także chętnie dzielimy się wiedzą i doświadczeniem. Na rynku jest wiele firm, które są bardzo różne: niektóre są bardzo rzetelne, inne zaś nastawione jedynie na biznes. Niestety brak systemowych regulacji stawia ich na równi, a użytkownikowi nie zapewnia żadnego bezpieczeństwa. Firmy tzw. garażowe i rzetelni producenci są obecni na rynku na tych samych zasadach. Użytkownik, który nie ma kompetencji, aby odróżnić jednego od drugiego, jest w trudnej sytuacji, bo często przechodzi długą drogę w poszukiwaniu naprawdę uczciwego produktu. Niestety zdarza się, że po drodze się zniechęca i traci zaufanie do całej kategorii produktów i trudno mieć mu to za złe.

Jakie inwestycje zostały poczynione w Państwa przedsiębiorstwie w ostatnim czasie?

Dzisiaj Max Hemp składa się z blisko 30 pracowników tworzących świetny zespół. Rozbudowujemy sieć partnerską, do której zaliczają się terapeuci, dietetycy czy osoby związane z szeroko pojętą branżą zdrowotną. Są to osoby niezwiązane bezpośrednio z firmą, ale chętnie korzystające z naszych produktów w swojej codziennej praktyce. Szkolimy je, edukujemy i zapewniamy pełne wsparcie merytoryczne. W tym roku chcemy wrócić do regularnego wydawania czasopisma, którego zadaniem jest budowanie świadomości społeczeństwa na temat medycznego i prozdrowotnego potencjału konopi. Jesteśmy też obecni na różnego typu konferencjach i chcemy stale budować wartość merytoryczną. Pracujemy nad stworzeniem przekazu medialnego, który pozwoli nam wyskalować docieralność do osób zainteresowanych konopiami. Środki inwestujemy w rozwój firmy, różnego rodzaju kursy, szkolenia oraz cały dział odpowiedzialny za rozwój portfolio produktów.

Rodzina, wartości, rzetelność, wysoka jakość produktów i usług to fundament Państwa działalności, czego nie sposób nie zauważyć. Dodałbym do tego jeszcze autentyczność. Jak Pani uważa: czy prawdziwość w biznesie to recepta na sukces?

Uważam, że prawdziwość jest nie tylko sukcesem w biznesie, ale na dobrą sprawę jest to recepta na sukces w każdej dziedzinie życia. Deficytem dzisiejszych czasów jest to, że zaczęliśmy udawać –często jako ludzie udajemy kogoś, kim nie jesteśmy. Nie chodzi tu o role społeczne, bo w pracy jestem panią prezes, ale w domu jestem mamą i żoną. Jako ludzie przyjęliśmy postawy, które nie są z nami spójne, a na dłuższą metę jest to wyczuwalne. Prawda jest jedna, niezależnie od sposobu, w jaki została przedstawiona, ale jej sedno jest zawsze takie samo. Nie jestem osobą świętą, ale jestem przekonana, że nie ma osoby, która mogłaby powiedzieć, że powiedziałam jej nieprawdę – a to jest dla mnie duży komfort psychiczny, dzięki któremu mogę spokojnie patrzeć w lustro. Dzięki temu, że mój biznes wyrósł na osobistej historii, a nie z przemyślanego biznesplanu, ludzie mają do mnie większe zaufanie, a fakt, że mój syn stosuje te same produkty, które dziś może kupić każdy, stanowi największą gwarancję ich jakości.

Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że prawdziwość może być sporym komfortem.

Zgadzam się z tym, że ludzie boją się prawdziwości. Wydaje mi się, że jako społeczeństwo mamy zaburzone poczucie własnej wartości. Każdy z nas chce się czuć ważny i jest to całkowicie naturalne, ale często szukamy tejże wartości w działaniach zewnętrznych. Jeśli wewnętrznie nie uznamy naszej wartości jako człowieka, wtedy robimy rzeczy wbrew sobie. Dlaczego? Żeby to poczucie uzyskać. Najgorsze jest to, że robimy to pokoleniowo i często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Jak kształtują się plany rozwojowe Max Hemp na najbliższe lata?

Plany mamy bardzo ambitne i wyznajemy zasadę, że trzeba mierzyć wysoko. Uważam, że zaniżanie planów jest tak naprawdę racjonalizacją porażki. Chcemy stworzyć sieć placówek partnerskich, a w perspektywie kilku najbliższych lat chcemy mieć wszystko pod naszą kontrolą. Obecnie korzystamy z laboratoriów kontraktowych i jest to bardzo dobra oraz zadowalająca współpraca, ale docelowo chcemy mieć własne laboratorium, z własnym zespołem badawczym. W naszym planie na najbliższy czas jest też wejście na inne europejskie rynki. Nasi pacjenci mieszkają na całym świecie, a mamy nawet takich, którzy przylatują na wizyty specjalnie z USA. Bardzo mocno w naszym kierunku ręce “wyciągają” kraje skandynawskie, a w tym momencie jesteśmy na etapie dopinania spraw związanych z wejściem na tamtejsze rynki.

 

Bartosz Parchoniuk

Więcej informacji znajdą Państwo na stronie:

www.maxhemp.pl

Max Hemp logo małe
 
Źródło: Artykuł sponsorowany
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Prof. Jan Krakowiak z Diamentowym Championem Biznesu 2026. Przywództwo w służbie nowoczesnej medycyny
Prof. Jan Krakowiak z Diamentowym Championem Biznesu 2026. Przywództwo w służbie nowoczesnej medycyny
Gmina Koneck po raz kolejny laureatem nagrody DIAMENTOWY LIDER GOSPODARKI REGIONALNEJ 2026. Inwestycje, które budują przyszłość
Gmina Koneck po raz kolejny laureatem nagrody DIAMENTOWY LIDER GOSPODARKI REGIONALNEJ 2026. Inwestycje, które budują przyszłość
VIII Międzynarodowe Forum Gospodarcze – dwa dni inspiracji, wielkich idei i spotkań, które budują przyszłość polskiej gospodarki
VIII Międzynarodowe Forum Gospodarcze – dwa dni inspiracji, wielkich idei i spotkań, które budują przyszłość polskiej gospodarki
„Nie odkładajcie zdrowia na później”.
„Nie odkładajcie zdrowia na później”.
40 lat zmian. Jak Grupa Krotoski rosła razem z polską motoryzacją
40 lat zmian. Jak Grupa Krotoski rosła razem z polską motoryzacją